Zaczęło się od marzenia… 🐋
Wyobrażałam sobie, że pływam z wielorybami. Że słyszę ich śpiew. Że doświadczam wzruszenia, o którym tak długo marzyłam…
„Feeling Is The Secret” – to zwrot, który zmienił moje spojrzenie na życie.
Gdybym go nie znała, prawdopodobnie to marzenie nigdy by się nie spełniło.
Dlaczego?
👉 Nie znałam nikogo, kto mógłby mi pomóc, a mój angielski nie jest na tyle płynny, żebym odważyła się sama pojechać na drugi koniec świata.
👉 Moja szyja jest bardzo niestabilna, a ryzyko operacji zbyt duże. Od kilku lat codziennością jest więc praca z osteopatą i świadoma profilaktyka przeciążeń. Między innymi dlatego nie jeżdżę już konno. Skakanie z łódki do wzburzonej wody i ogromne fale były dla mojej szyi nie tylko wyzwaniem, ale przede wszystkim realnym ryzykiem.
👉 Od roku mam kiepskie wyniki krwi, co sprawia, że nie zawsze dobrze się czuję.
👉 Miesiąc przed wyjazdem miałam koszmarnie chore zatoki, każde pochylenie głowy wywoływało ból głowy, a czekało mnie 6 samolotów w jedną stronę no i nurkowanie…
Ale UFAŁAM!
Nie tylko słowom Feeling Is The Secret, ale także BOGU, w którego wierzę, choć dziś trochę inaczej niż kiedyś…
Biblia zawsze była dla mnie księgą mądrości, dlatego uparcie powtarzałam sobie:
„Jeśli we Mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą, proście, o cokolwiek chcecie, a spełni się wam”. (J 15,7)
Mocno rezonuje ze mną również zdanie: „The more you trust, the more you receive”
Im więcej pojawiało się przeciwności, tym mocniej ufałam.
Nie zastanawiałam się też, czy będzie mnie na to stać. Same bilety to przecież ogromny wydatek. Ale komfort finansowy to w dużej mierze również stan umysłu, a nie tylko efekt ciężkiej pracy.
💜 A potem wydarzyło się coś, czego nie mogłam zaplanować.
Dwa lata temu zadzwoniła do mnie Olga z prośbą, żebym przyjechała poprowadzić jej trening. Niby pod Poznaniem, ale jednak daleko. Środek lasu, droga pełna dziur… A jednak czułam, że mam tam pojechać.
Podczas treningu dowiedziałam się, że Olga mieszka w Australii. Zapytałam więc, czy widuje wieloryby. Okazało się, że jest równie wielką pasjonatką tych niezwykłych stworzeń jak ja!
Zażartowałam, czy mogłabym kiedyś do niej przyjechać.
Odpowiedziała, że tak.
Dodam, że było to nasze pierwsze spotkanie w życiu!
Od tamtej pory widziałyśmy się zaledwie kilka razy, ale za każdym razem czułam, że ta wyprawa naprawdę dojdzie do skutku.
🏝️ Olga znalazła wymarzone miejsce niedaleko Tonga. Nie wielkie statki, tłumy turystów i komercyjne wycieczki, ale bezludna wyspa, na której życie toczy się tylko przez cztery miesiące w roku.
Maleńkie drewniane chatki, łóżko, moskitiera. Woda z deszczu, prąd z generatora przez kilka godzin dziennie. Jedzenie każdego dnia podobne: ryż, ryby, kurczaki i lokalne owoce.
Raj na ziemi…
🤢 Nie przewidziałam tylko, że moja choroba lokomocyjna na łódce wyśle mnie na kilka godzin za burtę, gdzie zielona jak trawa karmiłam rybki własnymi rzygami… Kolejnego dnia wzięłam tabletkę i było już dobrze!
💜 Nie przyznałam się też organizatorom, że nigdy wcześniej nie pływałam z rurką. Na łódce dowiedziałam się, że kiedy woda naleci mi do ust, mam ją po prostu wydmuchiwać! 😱 Cała wiedza o opanowywaniu emocji, którą wykorzystuję podczas treningów dosiadowych, bardzo mi się przydała bo były momenty, kiedy musiałam walczyć o każdy oddech.
Otwarty ocean to jednak coś innego niż spokojna woda wśród raf…
💜 Tego, czego doświadczyłam pod wodą w towarzystwie humbaków, nie da się opisać. 🐋
🥹
Słychać tam ich śpiew, który przenika całe ciało. Mimo swoich ogromnych rozmiarów są delikatne i uważne.
To my wkraczamy w ich świat. I właśnie wtedy można poczuć, jak bardzo jesteśmy mali, jak wiele zależy od nich i od potęgi oceanu…
Udało mi się nawet uchwycić spojrzenie małego wielorybka 🥹 To jeden z tych obrazów, które zostaną ze mną na zawsze.
💜 Jakkolwiek potoczy się moje życie, te wspomnienia już zawsze będą moje.
Ewa Woydyłło powiedziała kiedyś:
„Najgorszą starość mają ci, którzy oglądają się za siebie, a tam nie ma nic pięknego”.
Warto czasem pomyśleć, czy jeśli uda nam się dożyć sędziwego wieku, będziemy mieć co wspominać czy może żałować, że nie odważyliśmy się spełnić marzenia, bo wydawało się nierealne?
💜 Rozwój to podejmowanie trudnych decyzji. Wychodzenie ze strefy komfortu. Przełamywanie strachu przed nieznanym i zaufanie intuicji, która czasem podpowiada nam, dokąd powinniśmy pójść, zanim jeszcze rozumiemy dlaczego.
Nasze życie to także krąg dobra, które dajemy innym. Wierzę, że dobro, które wysyłamy w świat, potrafi do nas wracać — czasem w sposób, którego nigdy byśmy się nie spodziewali.
🙏💜 Dziękuję, Olga, że dwa lata temu pojawiłaś się na mojej drodze. I że z pozornie zwyczajnego treningu zrodziła się tak niezwykła historia i… przyjaźń 🥹🐋🏝️🦘💜



















